akcja pomagamy bo kochamy 2014

Akcja „Pomagamy bo kochamy”

Głód i nędza istnieją na całym świecie. Zgodnie z danymi WHO około 850 milionów ludzi cierpi głód, w tym jedną czwartą stanowią dzieci. Codziennie umiera z głodu 110.000 osób, w ciągu zaś roku 40 milionów ludzi, w tym 7 milionów dzieci – a więc więcej niż wskutek wojen, epidemii i katastrof naturalnych.

Organizacji pozarządowych, które w swoich statutach deklarują pomoc ludziom cierpiącym głód w krajach rozwijających się jest coraz więcej. To chyba efekt globalizacji ale i rosnącej wśród „tłuściutkich Europejczyków” świadomości, że jest nam naprawdę dobrze, a co najmniej nie najgorzej.

De facto ludzi przybywa, i tych najuboższych również. Dlatego nie łudźmy się, że któregoś dnia zdołamy wszystkich wykarmić, wszystkich wyleczyć i będziemy mieli problem… z głowy. Jeśli mamy brać na poważnie słowa Jezusa, że „ubogich zawsze będziemy mieć wśród nas” to nie lamentujmy i nie szukajmy cudownych recept zrzucając odpowiedzialność na innych. Działalność na rzecz ubogich to nic innego jak wyrażona czynem odpowiedź na przykazanie miłości. Pomagamy bo kochamy!

Togo przez ostatnie 40 lat nie zostało dotknięte katastrofami, które mogłyby spowodować tragedię głodu na szeroką skalę. Niemniej jednak wielu ludzi w tym kraju cierpi z niedożywienia. Codziennej porcji ugotowanej mąki kukurydzianej z cienkim sosem, któremu smak nadaje odrobina ostrej papryki i kawałek suszonej ryby nie można nazwać pełnokalorycznym daniem. Mięsa nie jada się tu na co dzień.

W Polsce i innych krajach Europy rozpoczyna się okres bożonarodzeniowych wydatków. Półki sklepowe uginają się od rzeczy, które potencjalnie mogą nadawać się na „podchoinkowy” prezent, ale których wcale nam nie potrzeba. Przebieramy w zabawkach, maskotkach, których nasze dzieci jeszcze nie mają. Przygotowujemy wyszukane „menu” aby w dni świąteczne dogodzić podniebieniu. I tak powtarzamy ten rytuał od przynajmniej kilku dobrych lat. Prawdopodobnie zauważyliśmy, że coraz rzadziej gromadzimy się wspólnie przy wigilijnym stole … z opłatkiem w ręku życząc i przebaczając sobie nawzajem „codzienne słabości”. Coraz częściej mówimy, że święta straciły znaną nam z dzieciństwa atmosferę miłości i pokoju z zapachem smażonego zwyczajnego karpia.

Chciałbym Wam drodzy czytelnicy misyjnych wieści zaproponować coś co może ożywić przeżywanie zbliżających się świąt. Jest taki zwyczaj, że przy wigilijnym stole stawia się jedno wolne nakrycie i miejsce dla niespodziewanego gościa… Dostawienie pustego talerza wg tradycji nic nas nie kosztuje. Proponuję Wam aby tym razem ten gość okazał się zupełnie spodziewany i prawdziwy, choć fizycznie nieobecny. Proponuję abyście do wigilijnego stołu zaprosili duchowo jednego ubogiego człowieka z mojej misji, którego ugościcie jako członka waszej rodziny przekazując pieniężną ofiarę na jego poczęstunek. Ja zaś zobowiązuję się za zebraną sumę zakupić dostępne półprodukty (ryż, makaron, cukier, sól, przecier pomidorowy, sardynki…), przygotować niewielką paczkę i przekazać najuboższym tuż w przeddzień Bożego Narodzenia. Myślę, że świadomość ugoszczenia choć jednej potrzebującej osoby, że pusty talerz na wigilijnym stole nie jest już pusty, uczyni spotkanie i przeżywanie świąt Bożego Narodzenia bardziej „rodzinnym”, bardziej betlejemskim…

Zapraszam do dokonywania wpłat na konto: mBank 06 1140 2004 0000 3602 3900 8446 z dopiskiem „Pomagamy bo kochamy” do 20 grudnia 2014. Proszę o udostępnianie linków z artykułem i serdeczne podejście do proponowanej akcji. Trudno przewidzieć jej efekty, ale każdy gest miłości jest ważny. Po zakończeniu akcji poinformuję o wynikach na stronie www.misja-afryka.pl.