sciana1

Budowa kościoła – prace wykończeniowe

Podobno Św. Łukasz-ewangelista był nie tylko lekarzem i historykiem, ale i malarzem. Trudno powiedzieć czy rzeczywiście malował pędzlem, czy może raczej słowami opisując z detalami miłosierdzie Boga, który zechciał stać się człowiekiem… Niemniej jednak inspirując się osiągnięciami mojego patrona zabrałem się niedawno za malowanie w nowym kościele. Przyznam, że to taka ukryta pasja, na którą nie ma zbytnio czasu. Tym razem sytuacja zmusiła do wysiłku. Chcę aby nasz kościół był piękny i niósł w sobie wiele symbolicznych przesłań, a tym samym był miejscem sprzyjającym spotkaniu z Bogiem w modlitwie. Nie mam tutaj tysiąca możliwości zrealizowania tego zamiaru, więc zabrałem się sam za robotę. O symbolice konstrukcji kościoła napiszę innym razem, może tuż przed uroczystością konsekracji. A teraz o tym co próbuję wymalować na głównej ścianie ołtarza.

Uważam, że w Afryce nie mamy już prawa powielać tylko europejskie wyobrażenia Boga i świętych. Przedstawianie w afrykańskim Kościele białego Jezusa z niebieskimi oczami i blond włosami byłoby dziś z pewnością lekkim nadużyciem, które pogłębia kulturowy kompleks Afrykańczyków i w wielu przypadkach stanowi pewną przeszkodę w nawróceniu. Podobnie jak współcześni afrykańscy teologowie jestem przekonany, że należy afrykanizować architekturę i sztukę sakralną, co wiąże się również z in-kulturacją ewangelii. Moje próby wcielania tej myśli w przekaz ewangelizacyjny rozpoczęły się już w poprzedniej misji w Saoude. Tam freski ewangelistów i proroków w parafialnym kościele wzorowałem na żyjących parafianach i … odbiór w parafii był pozytywny (zdjęcia niektórych postaci z kościoła w Saoude pokażę w kolejnych artykułach).

W kościele w Awandjelo na głównej ścianie znajdzie się scena „ostatniej wieczerzy”, gdzie apostołowie będą ciemnoskórzy, a Jezus przypominał będzie przeciętnego mieszkańca bliskiego wschodu. Dlaczego? Ponieważ apostołowie pomimo ich jedynej w swoim rodzaju misji byli ludźmi zupełnie zwyczajnymi, czyli w sercu i na ciele podobnymi do nas. Przekaz ich wiary, w miarę upływających wieków i rozprzestrzeniania się ewangelii stał się jedyną miarą ciągłości sukcesji apostolskiego. Z biegiem czasu nikt już nie zwracał na ich pochodzenie, kolor skóry czy przyzwyczajenia kulinarne. Ważnym pozostało jedynie ich życie i przywiązanie do Jezusa. Bogu dzięki, że następcy apostołów nie wywodzili się wciąż z jednego rodu i kulturowo byli różnorodni. Dziś następcami uczniów Chrystusa jesteśmy my wszyscy, biali, czarni, żółci… nie ze względu na kolor naszej skóry czy pochodzenie, ale ze względu na wiarę, którą otrzymaliśmy i w której trwamy. Dlatego w Afryce apostołowie i święci powinni przypominać jej mieszkańców, Stąd też proszę zrozumieć tę myśl przewodnią i nie gorszyć się gdy pewnego dnia na Facebook’u pojawi się zdjęcie ukończonej ściany ołtarzowej w kościele św. Jana Pawła II w Awandjelo.
To oczywiście nie koniec… 🙂  kto jeszcze wyjdzie spod mojego pędzla, dowiecie się wkrótce.