Dlaczego misje są wciąż koniecznością?


„W jego świetle będą chodziły narody” (Ap 21, 24). Celem misji Kościoła jest bowiem oświecenie światłem Ewangelii wszystkich narodów w ich historycznej drodze ku Bogu, aby w Nim osiągnęły swe całkowite urzeczywistnienie i wypełnienie. Powinniśmy odczuwać pragnienie i pasję oświecenia wszystkich narodów światłem Chrystusa, jaśniejącym na obliczu Kościoła, aby wszyscy zgromadzili się w jednej rodzinie ludzkiej, której miłującym ojcem jest Bóg”.

(z orędzia Ojca Świętego Benedykta XVI na Niedziele Misyjną 2009)

Dlaczego misje są wciąż koniecznością?

Ewangelia jest jak doskonałe, wyselekcjonowane ziarno, które zasiane w żyzną ziemię może wydać dobry owoc. Każdy z nas jako siewca, w roli kapłana, nauczyciela, kierowcy, matki czy ojca jest narzędziem, które mimo swoich niedoskonałości winno z rozmachem rozsiewać ziarno życia aż po krańce pola w tym „Bożym gospodarstwie”.

Oczywiście każdy siewca przychodzi z konkretnym bagażem doświadczeń i w określonym czasie. Nie ma również wątpliwości, że każdy pełni tę misję inaczej, z różnym zaangażowaniem. Jedni są zdeterminowani i „rozrzutni” inni raczej leniwi i skąpi. Niemniej jednak wszystkich łączy idea „siewu”, aby pole nie stało odłogiem, aby mogło przynieść plon, którym będą się karmić przyszłe pokolenia siewców, aby ziarno się nie zmarnowało.

Taka jest misja. Misja Kościoła i każdego chrześcijanina. Każdy z nas ją otrzymał, każdy został posłany. Każdy z nas przyjął na chrzcie worek ewangelicznego ziarna, które winien jest rozsiewać…

Taka właśnie jest misja Kościoła, duchowym posłannictwem. Dlatego siewca-misjonarz ma zaszczepiać ducha Ewangelii a nie koniecznie to kim jest, bo przecież może być zupełnie kiepski i godny pożałowania. Dlatego siewca-misjonarz nie może wyprzeć się swojej misji mimo rozterek, wątpliwości i bolącego karku … ma siać bo ziarno jest DOBRE. Ono przekracza granice tego, co po ludzku możliwe lub niemożliwe.

Dyskutując na tematy misji z wieloma ludźmi spotykam się czasami z pytaniem:, „Po co Ewangelia, po co misja, przecież ci ludzie żyją swoją własną kulturą i na swój sposób są szczęśliwi”, niektórzy ostrożnie dodają: ” a może i szczęśliwsi od nas”.

Być może niektórzy z nas woleliby odseparować chorych od zdrowych, biednych od bogatych, czarnych od białych, zacofanych od rozwiniętych i spoglądać okiem turysty jak to sobie żyją za siatką rezerwatu ci „inni” szczęśliwcy.

Ewangelia daje nam wszystkim okazję do świadomego wpływu na nasz los. I tu pojawia się wielkie zadanie misji: siać Bożą Ewangelię, która daje kręgosłup moralny i duchowy, pozwalający właściwie oceniać i wybierać.

Dlatego Afryka i inne kontynenty misyjne mają dzięki Ewangelii potencjał by być kontynentami ludzi równie szczęśliwych jak my. Mamy moralny obowiązek im pomóc by tak się stało.

Niebezpieczeństwem jest jednak sytuacja gdy siewca zacznie ulepszać ziarno, modyfikować je tak aby tanim kosztem i bez wysiłku przynosiło plon. Zazwyczaj z podobnych manipulacji rodzą się niebezpieczne mutanty. I tak w wielu misyjnych krajach tradycyjne systemy społeczne, oparte na hierarchii klanowej, zostają rozbite przez prawa rewolucyjnego europejskiego postępu. Ulice afrykańskich miast przepełniają się żebrzącymi sierotami. Niedożywione, obdarte, pokryte świerzbem albo grzybicami, a przede wszystkim niekochane, wyciągają rękę albo kradną. Te dzieci, to wynik opieszałości siewcy.

Rozwój ekonomiczny jest absolutnie konieczny. Ubóstwo, w jakim żyją ludzie jest poniżej godności człowieka, ale sama ekonomia czy odwzorowywanie w Afryce naszego nędznego konsumpcyjnego świata niczego nie rozwiąże, a wręcz przeciwnie, może pogorszyć.

Każdy z nas kieruje się w życiu pewnymi zasadami, które prowadzą do osiągnięcia konkretnego celu. Są to znaki informujące i ostrzegające nas o życiowych niebezpiecznych zakrętach. Afryka i inne misyjne kontynenty przez swoje tragiczne historyczne doświadczenia – niewolnictwo, kolonie, niedojrzałą niepodległość – została pozbawiona wielu znaków i barier bezpieczeństwa stąd nie wiadomo dokąd ona dziś zmierza. Czy stoczy się w przepaść, czy zatrzyma się w ślepej uliczce, tego nie wiadomo ponieważ misja nie jest gotowym rozwiązaniem, jednakże nie zwalnia nas z roli, do której zostaliśmy wyznaczeni. Bądźmy zatem wśród narodów dobrymi, troskliwymi siewcami ziarna Bożej Ewangelii.

Ks. Łukasz Kobielus sma