niedziela palmowa

Niedziela palmowa

Nie ma wątpliwości, że to właśnie tylko w „ciepłych krajach” Niedziela Palmowa kojarzy się z prawdziwą gałązką palmową podobna do tych, jakimi mieszkańcy Jerozolimy słali drogę by uczcić Jezusa. Dziś rano wyśpiewując w afrykańskich rytmach „Hosanna” ruszyliśmy procesyjnie i z prawdziwie szczerą radością w stronę parafialnej kaplicy. Przypomniałem wcześniej moim drogim parafianom, aby nie ulegali „reakcji tłumu”, lecz aby każdy z osobistym zaangażowaniem i świadomie śpiewał, potrząsał gałązką palmową i chwalił całą swoją osobą Jezusa, który zechciał za nas umrzeć i ofiarować nam „boskie życie” . I rzeczywiście, nie było żadnej orkiestry ani fanfary, nikt nie szedł gęsiego i nie spoglądał na sąsiada czy aby zachowuje się przyzwoicie. Nie było żadnej „sztuczności” w uśmiechu i śpiewie, nawet dzieci tańczyły beztrosko aż do progów kaplicy…
Myślę, że właśnie tak, albo podobnie witano Jezusa u bram Jerozolimy. To był odruch serca pełen wiary i oddania. Oby nigdy nie uległ rutynie, zakłamaniu, oby nigdy nie zamienił się w odurzone i bezmyślne wołanie „na krzyż z Nim…!”. Życzę tego moim afrykańskim parafianom, sobie i Wam wszystkim.