Uprawa fasolki

Okres upraw

Jak już wspominałem w ostatnich nowinkach z misji w Togo okres od końca maja do końca września kojarzy się z porą deszczową, która niestety od kilku lat płata figle togijskim rolnikom. Jest to pora wysiewu, upraw wielu roślin będących bazą żywieniową w Togo. A co tutaj się uprawia? Dziś na przestrzeni prawie całego kraju najczęściej kukurydzę, sorgo, jam i maniok. Jeszcze 40 lat temu uprawa kukurydzy na północy Togo należała do rzadkości. Tutejsza ludność preferowała tradycyjną uprawę sorgo i milu, bogatych w witaminy odmian afrykańskich roślin zbożowych. Niestety stopniowo pod wpływem „nacisków politycznych” te tradycyjne zboża zostały wyparte przez kukurydzę, bardziej wydajną choć dużo uboższą w składniki mineralne i witaminy.

Kukurydza jest dziś podstawowym elementem żywieniowym w Togo i sąsiednich krajach. Jest to najczęściej jej biała odmiana, choć nie można jej mylić ze znaną w Polsce kukurydzą pastewną. Podstawowym minusem uprawy kukurydzy jest fakt, że jej uprawa wymaga obfitego nawożenia chemicznego a przez to powoduje wyjaławianie ziemi.

Sorgo uprawiane w dużo mniejszej ilości, pomimo swoich walorów odżywczych, służy dziś jedynie do produkcji lokalnego „piwa” (ciukutu). W ten sposób w ramach „pomocy krajom Afryki Subsaharyjskiej” zmuszono Togijczyków do zastąpienia – jak to się mówi – „wędki kijem” .

Dziś wielu „doświadczonych” rolników próbuje powrócić do tradycyjnych upraw, jednak ziemie, które przez tyle lat zostały chemicznie znawożone i dosłownie wyssane z wszelkich minerałów, odmawiają wydania człowiekowi obfitego urodzaju. Dlatego oprócz kukurydzy Togijczycy coraz częściej i już od wielu lat próbują uprawy warzyw. Fasolka w różnych odmianach, marchewka, kapusta, papryka, pomidory są często uprawiane w tzw ogrodach warzywnych zagospodarowanych w dolinach okresowych rzek i strumyków. Warzywa niestety wymagają większej opieki i dodatkowego użycia środków ochrony roślin, stąd ich cena nie jest przystępna dla wszystkich, bądź jest przystępna dla niewielu. Należy niewątpliwie dziś przyznać, że „menu” przeciętnego Togijczyka zaczyna się powoli urozmaicać i ubogacać. Niemniej jednak ubóstwo ludności stanowi wciąż podstawową barierę dla rozwoju uprawy warzyw i ich konsumpcji.

Świadomie nie wspominam tu o owocach, ponieważ ten temat nie podlega dyskusji. Banany, mango, pomarańcze i ananasy mają rajski niepowtarzalny zapach i smak. Można je znaleźć na targu prawie przez cały rok. Togijczycy nie są smakoszami owoców bo ze wszystkich owoców najbardziej lubią wieprzowinkę. Ja natomiast lubuję się w soczystych ananasach, których na próżno szukać w europejskich supermarketach. Więc jeśli chcecie zakosztować prawdziwych afrykańskich smaków to musicie tutaj po prostu przyjechać.

Zdjęcie powyżej: Pole fasoli, które niestety trzeba opryskać aby coś zebrać.